Piątek, 18 sierpnia 2017

ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa
tel. 22 621-50-08 fax wew. 35
tel. 22 622-52-88 fax wew. 35
kontakt@parafiaorione.rel.pl

Parafia Rzymskokatolicka Świętego Alojzego Orione

Msze Święte w kościele Dzieciątka Jezus

Niedziela: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30 - dla dzieci,
13.00 (oprócz lipca i sierpnia), 18.00
Dni powszednie: 6.15 (oprócz sobót oraz lipca i sierpnia), 7.00, 8.00, 18.00

Kancelaria parafialna czynna:

wtorek i czwartek: 11.00-12.00 i 16.00-17.30
sobota: 11.00-12.00

 

Mapa parafii

Anioł Pański Papieża

Watykan 13 sierpnia 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (Mt 14,22-33) opisuje wydarzenie w życiu Jezusa, który po modlitwie przez całą noc na brzegu jeziora Galilejskiego, szedł do łodzi swoich uczniów krocząc po wodzie. Łódź znajdowała się na środku jeziora, zatrzymana przez mocny wiatr przeciwny. Gdy uczniowie zobaczyli, że Jezus przychodzi krocząc po wodzie, wzięli go za zjawę i przerazili się. Ale On upewnił ich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!” (w. 27). Piotr z typową swoją porywczością, powiedział: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”; a Jezus go wezwał: „Przyjdź!” (w. 28-29). Piotr wyszedł z łodzi i zaczął iść po wodzie do Jezusa; ale z powodu wiatru, uląkł się i zaczął tonąć. Zatem krzyknął: „Panie, ratuj mnie!”. A Jezus wyciągnął rękę i uchwycił go (ww. 30-31).

Opowieść ta zawiera bogatą symbolikę i każe nam zastanowić się nad naszą wiarą, zarówno jako poszczególnych osób, jak i jako wspólnoty kościelnej. Łódź to życie każdego z nas, ale to również życie Kościoła; wiatr przeciwny przedstawia trudności i próby. Wołanie Piotra: „Panie, każ mi przyjść do siebie!” i jego krzyk: „Panie, ratuj mnie!” są bardzo podobne do naszego pragnienia, aby poczuć bliskość Pana, ale także do strachu i niepokoju, które towarzyszą najtrudniejszym chwilom naszego życia i naszych wspólnot, życia naznaczonego słabościami wewnętrznymi i trudnościami zewnętrznymi.

Piotrowi w tej chwili nie wystarczyło pewne słowo Jezusa, które było jak napięta lina, której trzeba się uchwycić, aby stawić czoła wrogim i wzburzonym wodom. Może się to przytrafić także i nam. Jeśli nie uczepimy się słowa Pana, ale radzimy się horoskopów i wróżbitów, to zaczynamy iść na dno. Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że wiara w Boga i w Jego słowo nie otwiera nam drogi, gdzie wszystko jest proste i spokojne; nie uwalnia nas od burz życiowych. Wiara daje nam pewność takiej Obecności, która pobudza nas do  przezwyciężenia burz egzystencjalnych, pewność takiej ręki, która nas ujmuje, żeby nam pomóc i poradzić sobie z trudnościami, wskazując drogę, nawet gdy jest ciemno. Zatem wiara nie jest ucieczką od problemów życiowych, ale wspiera nas w drodze i nadaje jej sens.

Wydarzenie to jest wspaniałym obrazem rzeczywistości Kościoła wszystkich czasów: łodzi która płynąc musi również stawić czoła wiatrom przeciwnym i burzom, które grożą jej zatopieniem. Nie ocala jej męstwo i zalety tworzących go ludzi: gwarancją przed zatopieniem jest wiara w Chrystusa i w Jego Słowo. Na tej łodzi jesteśmy bezpieczni, pomimo naszej nędzy i słabości, zwłaszcza wówczas gdy klękamy i oddajemy cześć Panu, jak uczniowie, którzy w końcu „upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym»”(w. 33).

Niech Maryja Panna pomaga nam trwać mocno w wierze, aby opierać się burzom życia, aby pozostać na łodzi Kościoła stroniąc od pokusy wsiadania na urzekające, lecz niepewne łódki ideologii, mód i sloganów.

PO ANIELE:

Drodzy Bracia i Siostry!

Serdecznie pozdrawiam was wszystkich tu obecnych, Rzymian i pielgrzymów: rodziny, parafie, stowarzyszenia i wiernych indywidualnych.

Również dzisiaj z radością pozdrawiam kilka grup ludzi młodych: skautów z Treviso i Vicenzy, uczestników konferencji krajowej Młodzieży Franciszkańskiej. Pozdrawiam również Siostry Matki Bożej Bolesnej z Neapolu i grupę pielgrzymów, którzy przeszli pieszo trasą Via Francigena ze Sieny do Rzymu.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli i smacznego obiadu. Proszę was, nie zapominajcie o mnie w modlitwie. Smacznego obiadu i do zobaczenia!


Watykan 6 sierpnia 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W tę niedzielę w liturgii obchodzimy święto Przemienienia Pańskiego. Dzisiejsza Ewangelia opowiada, że świadkami tego niezwykłego wydarzenia byli apostołowie Piotr, Jakub i Jan. Jezus wziął ich ze sobą  „i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno” (Mt 17,1), a gdy się modlił, jego twarz się zmieniła, jaśniejąc jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. Wtedy ukazali się Mojżesz i Eliasz, nawiązując z Nim dialog. W tym momencie, Piotr rzekł do Jezusa: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”(w.4). Zanim skończył mówić, osłonił ich obłok świetlany.

Wydarzenie Przemienienia Pańskiego oferuje nam przesłanie nadziei: zaprasza nas na spotkanie z Jezusem, aby służyć braciom.

Wstąpienie uczniów na górę Tabor prowadzi nas do refleksji nad znaczeniem oderwania się od rzeczy światowych, aby podjąć pielgrzymowanie ku temu, co w górze i aby kontemplować Jezusa. Idzie o przygotowanie do uważnego i modlitewnego słuchania Chrystusa, umiłowanego Syna Ojca, poszukując chwil zażyłości w  modlitwie, które pozwalają na posłuszne i radosne przyjęcie słowa Bożego. Jesteśmy wezwani do odkrycia uspokajającego i ożywiającego milczenia medytacji Ewangelii, prowadzącego do celu bogatego pięknem, blaskiem i radością. W tej perspektywie okres letni jest opatrznościową chwilą, aby wzmóc nasze zaangażowanie w poszukiwanie Boga i w spotkanie z Panem. W tym okresie uczniowie i studenci są wolni od obowiązków szkolnych i uczelnianych, a wiele rodzin udaje się na wakacje. Ważne, aby w okresie odpoczynku i oderwania od codziennych obowiązków, można było przywrócić siły ciała i ducha, pogłębiając pielgrzymowanie duchowe.

Po zakończeniu cudownego doświadczenia Przemienieni, uczniowie zeszli z góry (por. w. 9) z oczyma i sercami przemienionymi przez spotkania z Panem. Jest to droga, którą możemy pokonać także my sami. Odkrywanie na nowo coraz intensywniej Jezusa nie jest celem samym w sobie, ale skłania nas do „zejścia z góry”, naładowanych mocą boskiego Ducha, aby zadecydować o dalszych etapach autentycznego nawrócenia i konsekwentnie świadczyć o miłości, jako prawie życia codziennego.  Przemienieni  przez obecność Chrystusa i żar jego słowa, będziemy konkretnym znakiem życiodajnej miłości Boga do wszystkich naszych braci, zwłaszcza tych, którzy cierpią, aby ci, do tych którzy żyją w samotności i opuszczeniu, do chorych i do mnóstwa mężczyzn i kobiet, którzy w różnych częściach świata są poniżani przez niesprawiedliwość, pychę i przemoc.

W Przemienienia słyszymy głos Ojca Niebieskiego, który mówi: „To jest mój Syn umiłowany. Jego słuchajcie!” (w.5). Spójrzmy na Maryję „Dziewicę słuchania” zawsze gotową na przyjęcie i strzeżenie w sercu każdego słowa Syna Bożego (Łk 1, 51).

Niech  niebiańska Matka Boża zechce pomóc  nam dostroić się do Słowa Bożego, tak żeby Chrystus stał się światłem i przewodnikiem całego naszego życia. Jej zawierzamy wakacje wszystkich, aby były pogodne i owocne, ale zwłaszcza lato tych, którzy nie mogą spędzić wakacji z powodu wieku, stanu zdrowia lub pracy, trudności ekonomicznych lub innych problemów, aby mimo wszystko było czasem odprężenia umilonym przez spotkania z przyjaciółmi i radosne chwile.


Watykan 30 lipca 2017 r.

Drodzy Bracia i Siostry,

Dziś obchodzony jet Światowy dzień walki z handlem ludźmi, promowany przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Każdego roku tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci są niewinnymi ofiarami wyzysku pracowniczego i wykorzystywania seksualnego oraz handlu narządami. Pragnę wezwać wszystkich do zaangażowania tak, aby tej nienormalnej pladze, formie współczesnego niewolnictwa, odpowiednio przeciwdziałać. Módlmy się razem z Panną Maryją aby podtrzymywała ofiary handlu ludźmi i nawóciła serca handlarzy.

A teraz pozdrawiam pielgrzymów z Włoch i innych krajów, w szczególności Siostry Murialdine Świętego Józefa, nowicjuszki Sióstr Maryi Wspomożycielki, mimistrantów z kilku włoskich parafiach, a włoski klub hokeja żeńskiego z Buenos Aires.

Życzę wszystkim dobrej niedzieli, i proszę nie zapominajcie modlić się za mnie. Smacznego obiadu i do widzenia!


Watykan 23 lipca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia proponuje trzy przypowieści, za pomocą których Jezus mówił do tłumów o królestwie niebieskim. Zatrzymam się na pierwszej: o dobrym ziarnie i o chwaście, która ukazuje problem zła w świecie i podkreśla cierpliwość Boga (por. Mt 13,24-30.36-43). Opowieść ma miejsce na pewnym polu, a jej bohaterami jest dwóch przeciwstawnych protagonistów. Z jednej strony gospodarz, przedstawiający Boga, rozrzucający dobre ziarno; z drugiej strony nieprzyjaciel przedstawiający szatana i rozsiewający złe zioła.

Z upływem czasu pośród pszenicy wzrastają również chwasty. Wobec tego gospodarz i jego słudzy przyjmują różne postawy. Słudzy chcieliby zadziałać wyrywając chwasty; ale gospodarz, który troszczy się przede wszystkim o ocalenie pszenicy oponuje mówiąc: „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy” (w. 29). Poprzez ten obraz Jezus mówi nam, że na tym świecie dobro i zło są tak bardzo powiązane ze sobą, że niemożliwe jest ich rozdzielenie i wykorzenienie wszelkiego zła. Tylko Bóg może to uczynić, i dokona tego podczas Sądu Ostatecznego. Wraz z tymi dwuznacznościami i złożonym charakterem, sytuacja obecna to pole wolności chrześcijan, na którym dokonuje się trudne zadanie rozeznania.

Chodzi zatem o połączenie z wielką ufnością w Bogu i Jego Opatrzności dwóch postaw pozornie sprzecznych: stanowczości i cierpliwości. Stanowczość to pragnienie bycia dobrą pszenicą, z całą właściwą jej mocą – to znaczy nabierania dystansu do zła i jego pokus. Cierpliwość oznacza przedkładanie Kościoła, który jest zaczynem w cieście, który nie boi się pobrudzenia sobie rąk piorąc brudy swoich dzieci, niż Kościoła „czystych”, który usiłuje przedwcześnie osądzać, kto jest w królestwie Bożym, a kto nie.

Pan, który jest wcieloną Mądrością, pomaga nam dziś zrozumieć, że dobra i zła nie można utożsamiać z określonym terytorium lub pewnymi grupami ludzi. Mówi On nam, że granica między dobrem a złem przechodzi w sercu każdego człowieka. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Jezus Chrystus, przez swoją śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie wyzwolił nas z niewoli grzechu i daje nam łaskę, by podążać w nowym życiu. Ale wraz z Chrztem obdarzył nas również sakramentem pojednania, bo zawsze potrzebujemy przebaczenia naszych grzechów. Zajmowanie się zawsze i jedynie złem, będącym poza nami oznacza, że nie chcemy uznać grzechu, który jest także w nas.

Ponadto Jezus uczy nas innego sposobu zajmowania się polem świata, obserwowania rzeczywistości. Jesteśmy powołani, aby nauczyć się czasów Boga, a także jego „spojrzenia”: dzięki dobroczynnemu wpływowi niecierpliwego oczekiwania, to co było chwastem lub wydawało się chwastem, może stać się dobrym dziełem. Jest to perspektywa nadziei!

Niech Maryja Panna pomoże nam uchwycić w otaczającej nas rzeczywistości nie tylko brud i zło, ale również dobro i piękno; zdemaskować dzieło szatana, ale przede wszystkim zaufać w działanie Boga, który użyźnia dzieje.


Watykan 16 lipca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia to słynna przypowieść o siewcy (por. Mt 13,1- 23). Siewcą jest Jezus. Zauważmy, że poprzez ten obraz ukazuje się On jako ten, który się nie narzuca, lecz proponuje siebie; nie przyciąga nas zdobywając nas, ale dając siebie. Cierpliwie i hojnie szerzy On Swoje Słowo, które nie jest klatką lub pułapką, ale ziarnem które może przynieść owoc. W jaki sposób? Jeżeli my je przyjmiemy.

Dlatego przypowieść dotyczy przede wszystkim nas: mówi bowiem bardziej o glebie niż o siewcy. Jezus dokonuje, że tak powiem, „radiografii duchowej” naszego serca, które jest glebą, na którą pada ziarno Słowa. Nasze serce, jako gleba może być dobre, a wówczas Słowo przynosi owoce, ale może też być zatwardziałe, nieprzenikalne. Dzieje się tak, kiedy słyszymy Słowo, ale odbija się ono od nas, właśnie tak jak od drogi.

Między dobrą glebą, a drogą istnieją jednak dwa tereny pośrednie, które w różnym stopniu możemy mieć w sobie. Pierwszym jest teren kamienisty. Spróbujmy go sobie wyobrazić: miejsce kamieniste jest takim gdzie „niewiele jest ziemi” (por. w. 5), dlatego ziarno kiełkuje, ale nie udaje się jemu zapuścić głębokich korzeni. Takim jest serce powierzchowne, które przyjmuje Pana, chce się modlić, miłować i dawać świadectwo, ale nie jest wytrwałe, ulega znużeniu i nigdy nie „startuje”. To serce bez głębi, gdzie kamienie lenistwa przeważają nad dobrą glebą, gdzie miłość jest niestała i przelotna. Ale ten, kto przyjmuje Pana tylko wtedy, gdy to jemu odpowiada, nie przynosi owoców.

Jest wreszcie ostatnia gleba, ciernista, pełna kolczastych krzewów, które zagłuszają dobre rośliny. Co wyrażają te kolczaste krzewy? „Troski doczesne i ułudę bogactwa” (w. 22), mówi Jezus. Ciernie to wady, które walczą z Bogiem, które zagłuszają Jego obecność. Przede wszystkim bożki doczesnego bogactwa, życie chciwe, dla samych siebie, aby posiadać i mieć władzę. Jeśli uprawiamy te ciernie, to przygłuszamy wzrastanie Boga w nas. Każdy może rozpoznać swoje duże lub małe ciernie, wady, które obecne są w jego sercu, te krzewy mniej lub bardziej zakorzenione, które nie podobają się Bogu i uniemożliwiają nam posiadanie czystego serca. Trzeba je wyrwać, w przeciwnym razie Słowo nie przynosi owocu.

Drodzy bracia i siostry, Jezus zachęca nas dzisiaj do spojrzenia w nasze wnętrze: abyśmy dziękowali za naszą dobrą glebę i pracowali na terenach, które jeszcze nie są dobre. Zadajmy sobie pytanie, czy nasze serca są otwarte na przyjęcie z wiarą ziarna Słowa Bożego. Postawmy sobie pytanie, czy  kamienie lenistwa są jeszcze liczne i wielkie. Dostrzeżmy i nazwijmy po imieniu ciernie przywar. Odnajdźmy  odwagę, by dokonać dobrej rekultywacji gleby, przynosząc do Pana w modlitwie i spowiedzi nasze kamienie i nasze cierni. Czyniąc w ten sposób Jezus, Dobry Siewca, chętnie dokona pracę dodatkową: oczyści nasze serca, usuwając kamienie i ciernie, które zagłuszają Jego Słowo.

Niech Matka Boża, którą wspominamy dzisiaj jako Najświętszą Pannę z Góry Karmel, niezrównana w przyjmowaniu Słowa Bożego i wprowadzaniu go w życie (por. Łk 8,21), pomoże nam oczyścić nasze serca i strzec w nich obecności Pana.


Watykan 9 lipca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Pan nie zastrzega tego zdania dla tylko dla kogoś, ale kieruje je do „wszystkich”, którzy są utrudzeni i obciążeni przez życie. A kto może czuć się wyłączony z tego zaproszenia? Jezus wie, jak bardzo życie może być ciężkie. Wie, że wiele rzeczy sprawia, iż serce jest utrudzone: rozczarowania i rany z przeszłości, ciężary i krzywdy, które trzeba znosić w chwili obecnej, niepewności i obawy o przyszłość.

W obliczu tego wszystkiego, pierwszym słowem Jezusa jest zachęta, by ruszyć się i zareagować:  „Przyjdźcie”. Kiedy sprawy idą w złym kierunku błędem jest pozostawanie tam, gdzie jesteśmy. Zdaje się oczywiste, ale trudno jest reagować i otworzyć się! W najczarniejszych chwilach naturalne jest pozostawanie z samym sobą, rozmyślając nad tym, jak niesprawiedliwe jest życie, o tym, jak bardzo inni są niewdzięczni i jak zły jest świat. Ale w ten sposób, zamknięci w sobie, widzimy wszystko jako czarne. Wtedy dochodzimy wręcz do zażyłości ze smutkiem, który staje się dla nas domem. Ale Jezus chce nas wyrywać z tych „ruchomych piasków” i dlatego do każdego mówi : „Przyjdź!”. Wyjściem jest relacja, wciągnięcie ręki i wzniesienie wzroku do Tego, który nas kocha naprawdę.

Rzeczywiście, nie wystarcza wyjście ze swoich ograniczeń, trzeba wiedzieć, gdzie się udać. Wiele celów jest bowiem złudnych:  obiecują orzeźwienie i odrywają jedynie na chwilę, zapewniają pokój i dają rozrywkę, pozostawiając następnie w pierwotnej samotności, są „sztucznymi ogniami”. Dlatego  Jezus mówi, gdzie się udać: „Przyjdźcie do mnie”. Wiele razy w obliczu ciężaru życia lub sytuacji, która nas zasmuca, staramy się o niej rozmawiać z kimś, kto by nas zechciał wysłuchać, z przyjacielem, z jakimś specjalistą  ... Jest to wielkie dobro, ale nie zapominajmy o  Jezusie! Nie zapominajmy, aby otworzyć się na Niego i opowiedzieć Jemu o naszym życiu, aby powierzyć Jemu osoby i sytuacje. Być może istnieją „obszary” naszego życia, których nigdy Jemu nie otworzyliśmy i które pozostały ciemne, ponieważ nigdy nie ujrzały światła Pana. Dzisiaj mówi On do każdego: „Chodź, nie poddawaj się ciężarom życia, nie zamykaj się w obliczu lęków i grzechów, ale przyjdź do mnie!”.

On na nas czeka, nie po to, aby w magiczny sposób rozwiązać nasze problemy, ale aby uczynić nas silnymi w naszych problemach. Jezus nie odejmuje nam ciężarów życia, ale udrękę serca; nie odbiera nam krzyża, ale niesie go wraz z nami. A rauem z Nim każdy ciężar staje się lekki (por. w. 30), ponieważ On jest pokrzepieniem, którego poszukujemy. Kiedy Jezus wchodzi do naszego życia, to przychodzi taki pokój, który pozostaje także w obliczu prób. Idźmy do Jezusa, dajmy Jemu nasz czas, spotykajmy Go codziennie w modlitwie, w dialogu ufnym i osobistym; dążmy do zażyłości z Jego Słowem, odkrywajmy, bez obawy Jego przebaczenie, zaspokajajmy nasz głód karmiąc się Jego chlebem życia: wówczas poczujemy, że On nas miłuje i pociesza.

On sam o to prosi, niemal nalegając. Powtarza to raz jeszcze pod koniec dzisiejszej Ewangelii: „Uczcie się ode Mnie [...], a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (w. 29). Uczymy udawać się do Jezusa, a gdy w miesiącach letnich poszukujemy trochę odpoczynku od tego, co trudzi ciało, nie zapominajmy, odnajdować prawdziwe pokrzepienie w Panu. Niech nam w tym pomaga Maryja Panna, nasza Matka, która zawsze troszczy się o nas, gdy jesteśmy utrudzeni i obciążeni i niech nas zaprowadzi do Jezusa.


Watykan 2 lipca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza liturgia ukazuje nam ostatnie fragmenty mowy misyjnej 10 rozdziału Ewangelii wg. św. Mateusza (por. 10,37-42), gdzie Jezus naucza dwunastu apostołów w chwili, kiedy po raz pierwszy posyła ich na misję do wiosek Galilei i Judei. W tej części końcowej Jezusa podkreśla dwa istotne aspekty życia ucznia-misjonarza: po pierwsze - jego związek z Jezusem jest silniejszy, niż jakiekolwiek inne powiązania; po drugie, że misjonarz nie niesie samego siebie, lecz Jezusa, a przez Niego miłość Ojca Niebieskiego. Te dwa aspekty są ze sobą powiązane, ponieważ im bardziej Jezus znajduje się w centrum uczuć i życia ucznia, tym bardziej ten uczeń jest „przezroczysty” dla Jego obecności.

„Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien...” (w. 37). Miłość ojca, czułość matki, słodka przyjaźń między braćmi i siostrami – wszystko to, choć jest bardzo dobre i uzasadnione, nie może być przedkładane nad Chrystusa. Nie dlatego, że chciałby, abyśmy byli pozbawieni uczuć i uznania, lecz  wręcz przeciwnie, ale dlatego, że sytuacja ucznia wymaga priorytetowej relacji z nauczycielem. Można by niemal dokonać parafrazy Księgi Rodzaju: Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i złączy się z Jezusem Chrystusem, a dwoje staną się jedno (por. Rdz 2,24).

Ten, kto daje się pociągnąć tą więzią miłości i życia z Panem Jezusem, staje się Jego przedstawicielem, Jego „ambasadorem”, zwłaszcza poprzez swój sposób bycia, życia. Do tego stopnia, że sam Jezus, posyłając uczniów na misję mówi im: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Mt 10,40). Trzeba, aby ludzie mogli dostrzec, że dla tego ucznia  Jezus prawdziwie jest „Panem”,  jest naprawdę centrum, całym życiem. Nie liczy się, jeśli późnej, jak każdy człowiek  ma swoje ograniczenia a nawet błędy, oby tylko miał pokorę ich uznania. Ważne, aby nie miał podzielonego serca, lecz proste, zjednoczone, aby nie był tu i tam, ale był uczciwy wobec siebie i innych.

I tutaj nasze kapłańskie doświadczenie uczy nas jednej rzeczy bardzo pięknej i ważnej: to właśnie ta akceptacja świętego wiernego Ludu Bożego, to właśnie ten „kubek świeżej wody” (w. 42) dany z serdeczną wiarą, pomaga ci być dobrym księdzem! Istnieje wzajemność także  w misji: jeżeli zostawisz wszystko dla Jezusa, lud rozpoznaje w tobie Pana; a jednocześnie pomaga ci w nawracaniu się codziennie do Niego, w odnawianiu się i oczyszczaniu się z kompromisów i przezwyciężaniu pokus.

Panna Maryja doświadczyła osobiście, co znaczy kochać Jezusa, odrywając się od siebie samej, nadając nowe znaczenie więzom rodzinnym, wychodząc od wiary w Niego. Niech za swoim macierzyńskim wstawiennictwem pomoże nam być wolnymi i radosnymi misjonarzami Ewangelii.

 


Watykan 25 czerwca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry! Dzień dobry!

W dzisiejszej Ewangelii (por. Mt 10,26-33) Pan Jezus, po powołaniu i posłaniu swych uczniów na misję, uczył ich i przygotowywał do stawienia czoła trudnym doświadczeniom i prześladowaniom, jakie będą musieli napotkać. Zachęca ich w następujący sposób: „Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione  [...] Co mówię wam w ciemnościach, powtarzajcie jawnie [...] Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” (w. 26-28). Posłanie uczniów przez Jezusa nie gwarantuje im sukcesu, podobnie jak nie stawia ich z dala od niepowodzeń i cierpień. Muszą brać oni pod uwagę zarówno możliwość odrzucenia, jak i prześladowania.

Uczeń jest wezwany do upodobnienia swojego życia do Chrystusa, który był prześladowany przez ludzi, zaznał odrzucenia,  opuszczenia i śmierci na krzyżu. Nie ma misji chrześcijańskiej pod znakiem  spokoju. Trudności i cierpienia są częścią dzieła ewangelizacji i jesteśmy powołani, aby znaleźć w nich okazję do sprawdzenia autentyczności naszej wiary i naszej relacji z Jezusem. Musimy uważać te trudności za szansę, aby być jeszcze bardziej misyjnymi i wzrastać w tej ufności ku Bogu, naszemu Ojcu, który nie opuszcza swoich dzieci w godzinie burzy. Przeżywając trudności chrześcijańskiego świadectwa w świecie, nigdy nie jesteśmy zapomniani, ale zawsze wspierani życzliwą troską Ojca. Dlatego w dzisiejszej Ewangelii trzykrotnie Jezus uspokaja uczniów mówiąc: „Nie bójcie się!”.

Prześladowania chrześcijan mają miejsce również w naszych czasach. Módlmy się za naszych braci i siostry, którzy są prześladowani i chwalmy Boga, ponieważ, pomimo tego, nadal odważnie i wiernie świadczą o swojej wierze. Niech ich przykład pomaga nam, byśmy bez wahania zajmowali stanowisko  na rzecz Chrystusa, świadcząc o Nim mężnie w sytuacjach dnia powszedniego, nawet w sytuacjach pozornie spokojnych. W istocie bowiem jakąś formą próby może być także brak wrogości i udręk.  Także w naszych czasach Pan posyła nas nie tylko jak „owce między wilki”, ale także jak straże pośród ludzi, którzy nie chcą być przebudzeni z odrętwienia światowego, pomijającego słowa Ewangelicznej prawdy, budując sobie własne ulotne prawdy.

Ale w tym wszystkim Pan ciągle nam mówi, tak jak to mówił uczniom Jego czasów: „Nie bójcie się!”. Nie bójcie się, tego kto was wyśmiewa i źle was traktuje, nie bójcie się tego, kto was nie zna, lub kto  z pozoru was szanuje, a za plecami zwalcza Ewangelię. Jezus nie zostawia nas samych, ponieważ jesteśmy dla Niego cenni.

Niech Panna Maryja, pokorny i odważny wzór posłuszeństwa Słowu Bożemu pomoże nam zrozumieć, że w dawaniu świadectwa wierze nie liczą się sukcesy, ale wierność Chrystusowi, rozpoznając w każdej sytuacji, nawet najbardziej problematycznej, bezcenny dar bycia jego uczniami-misjonarzami.

Po Aniele Pańskim

Drodzy bracia i siostry,

Wyrażam moją bliskość ludności chińskiej wioski Xinmo, którą wczoraj rano zasypała lawina spowodowana obfitymi deszczami. Modlę się za zmarłych i ranny i za tych którzy utracili domy. Niech Bóg pocieszy rodziny i wspiera ratowników.

Dziś w Wilnie na Litwie, zostanie ogłoszony błogosławionym bp Teofil Matulionis, zabity z nienawiści do wiary w 1962 r., kiedy miał prawie 80 lat. Oddajemy chwałę Bogu za świadectwo tego zagorzałego obrońcy Kościoła i godności człowieka.

Kieruję moje pozdrowienia do wszystkich was, rzymianie i pielgrzymi. Szczególnie pozdrawiam Arcybiskupa, biskupów, kapłanów i wiernych ukraińskiego Kościoła greko-katolickiego, jak i pielgrzymów z Białorusi, którzy obchodzą 150 rocznicę kanonizacji św. Jozafata. Duchowo jednoczę się z Boską Liturgią, którą za chwilę będziecie celebrować w Bazylice św. Piotra, prosząc Pana dla każdego o odwagę  chrześcijańskiego świadectwa i dar pokoju dla drogiej ziemi ukraińskiej.

Pozdrawiam ministrantów z Komorowa w Polsce i innych wiernych Polaków, myśląc również o pielgrzymach w Sanktuarium Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Pozdrawiam wiernych chilijskich z Santiago del Chile, Racagua i Copiapó, ja również tych z Montpellier i Korsyki. Pozdrawiam bierzmowanych Tomboli i pielgrzymkę zakonu św. Franciszka a Paola.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli.


Watykan 18 czerwca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

We Włoszech a także w wielu innych krajach obchodzona jest w dzisiejszą niedzielę uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa - często używana jest nazwa łacińska: Corpus Christi. W każdą niedzielę wspólnota kościelna gromadzi się wokół Eucharystii, sakramentu ustanowionego przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Tym niemniej co roku z radością obchodzimy święto poświęcone tej centralnej tajemnicy wiary, aby wyrazić pełnię naszego uwielbienia dla Chrystusa, który daje siebie jako pokarm i napój zbawienia.

Dzisiejszy fragment Ewangelii, zaczerpnięty ze św. Jana stanowi część  mowy o „chlebie życia” (por. 6,51-58). Jezus mówi: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.  [...] Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata” (w. 51). Chce On powiedzieć, że Ojciec posłał Go na świat jako chleb życia wiecznego i że w tym celu poświęci On siebie, swoje ciało. Rzeczywiście Jezus na krzyżu dał swoje ciało i przelał swoją krew. Ukrzyżowany Syn Człowieczy jest prawdziwym Barankiem Paschalnym, który wyprowadza z niewoli grzechu i wspiera na drodze do ziemi obiecanej. Eucharystia jest sakramentem Jego ciała wydanego, aby ożywić świat. Jeśli kto spożywa ten pokarm trwa w Jezusie i żyje dla Niego. Przyjąć Jezusa oznacza być w Nim, stawać się synami w Synu.

W Eucharystii Jezus, tak jak to uczynił wobec uczniów z Emaus, dołącza do nas, pielgrzymów w dziejach, aby karmić naszą wiarę, nadzieję i miłość: aby dać nam pociechę w doświadczeniach; aby nas wspierać w zaangażowaniu na rzecz sprawiedliwości i pokoju. Ta solidarna obecność Syna Bożego jest wszędzie: w miastach i na wsi, na Północy i na Południu świata, w krajach o tradycji chrześcijańskiej i w krajach pierwszej ewangelizacji. A w Eucharystii daje On siebie jako siła duchowa, aby nam pomóc w realizowaniu Jego przykazania – abyśmy się wzajemnie miłowali, tak jak On nas umiłował - budując wspólnoty gościnne i otwarte na potrzeby wszystkich, zwłaszcza najsłabszych, ubogich i potrzebujących.

Karmić się Jezusem Eucharystycznym oznacza także zdać się ufnie na Niego i pozwolić się przez Niego prowadzić. Chodzi o przyjęcie Jezusa w miejsce swojego „ja”. W ten sposób wspaniałomyślna miłość otrzymana od Chrystusa w Komunii eucharystycznej, przez działanie Ducha Świętego, ożywia naszą miłość do Boga, do braci i sióstr których spotykamy na naszej codziennej drodze. Nakarmieni Ciałem Chrystusa, stajemy się coraz ściślej i konkretniej mistycznym Ciałem Chrystusa. Przypomina nam o tym św. Paweł: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?  Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. (1 Kor 10 16-17)

Niech Dziewica Maryja, która zawsze była zjednoczona z Jezusem Chlebem życia, pomoże nam odkryć na nowo piękno Eucharystii, i karmić się nią z wiarą, aby żyć w jedności z Bogiem i z braćmi.

Po Aniele

Drodzy bracia i siostry, pojutrze przypada Światowy Dzień Uchodźcy ogłoszony przez ONZ. Temat tego roku brzmi „Z uchodźcami. Dziś bardziej niż kiedykolwiek powinniśmy trzymać stronę uchodźców”.

Konkretna uwaga kieruje się do kobiet, mężczyzn, dzieci uciekających od konfliktów, przemocy i prześladowań. Pamiętajmy także w modlitwie o tych spośród nich, którzy stracili życie na morzu, czy podczas wyczerpujących podróży lądowych. Oby ich historie pełne bólu i nadziei mogły stać się okazją do braterskiego spotkania i wzajemnego poznania. Rzeczywiście osobiste spotkanie z uchodźcami rozprasza lęki i wypaczone ideologie, i staje się czynnikiem wzrastania w człowieczeństwie, zdolnego do zrobienia miejsca na uczucia otwartości i budowanie mostów.


Watykan 4 czerwca 2017 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

Dziś, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego zostaje opublikowane moje Orędzie na Światowy Dzień Misyjny, który jest obchodzony corocznie w październiku. Jego temat brzmi: „Misja w centrum wiary chrześcijańskiej”. Niech Duch Święty wspiera misję Kościoła na całym świecie i daje siłę wszystkim misjonarzom i misjonarkom Ewangelii. Niech Duch obdarza pokojem cały świat; leczy rany wojny i terroryzmu, który także tej nocy, w Londynie,  zadał cios niewinnym osobom cywilnym: módlmy się za ofiary i ich rodziny.

Pozdrawiam was wszystkich, pielgrzymów przybyłych z Włoch i wielu części świata, którzy uczestniczyliście w tej uroczystości. W szczególności grupy Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, która obchodzi swoje 50-lecie, a także braci i siostry z innych wyznań chrześcijańskich, którzy łączą się z nami w modlitwie. Pozdrawiam Córki Maryi Wspomożycielki z krajów Ameryki Łacińskiej.

Pozdrawiam i dziękuję chórowi i orkiestrze młodzieżowej z Carpi, którzy wykonali kilka śpiewów podczas tej Mszy Świętej, razem z chórem Kaplicy Sykstyńskiej.

Przyzywajmy teraz macierzyńskiego wstawiennictwa Dziewicy Maryi. Niech Ona wyjedna nam łaskę bycia mocno ożywianymi przez Duchem Świętym, aby dawać świadectwo o Chrystusie z ewangeliczną otwartością.

 


Watykan 14 maja 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wczoraj wieczorem powróciłem z pielgrzymki do Fatimy, a nasza dzisiejsza modlitwa maryjna nabiera dzisiaj szczególnego znaczenia, pełnego pamięci i proroctwa dla osób postrzegających historię oczami wiary. W Fatimie zanurzyłem się w modlitwę świętego wiernego ludu, modlitwę, która wypływa tam od stu lat, jak rzeka, aby błagać o macierzyńską opiekę Maryi nad całym światem. Dziękuję Bogu, który pozwolił mi udać się do stóp Matki Dziewicy jako pielgrzym nadziei i pokoju. Serdecznie dziękuję także biskupom, władzom państwowym i wszystkim, którzy zaoferowali współpracę.

Od samego początku, kiedy w Kaplicy Objawień pozostałem na długo w milczeniu, wspierany modlitewnym milczeniem wszystkich pielgrzymów, zrodziła się atmosfera skupienia i kontemplacji, w której miały miejsce różne wydarzenia modlitwy. A w centrum tego wszystkiego był i jest Zmartwychwstały Pan, obecny pośród swego ludu w Słowie i w Eucharystii. Obecny pośród wielu chorych, którzy czynnie uczestniczą w życiu liturgicznym i duszpasterskim Fatimy, tak jak się to dzieje w każdym sanktuarium maryjnym.

W Fatimie NPM wybrała niewinne serca i prostotę małego Franciszka, Hiacynty i Łucji, jako depozytariuszy swojego przesłania. Te dzieci godnie je przyjęły, w takim stopniu, że zostały uznane jako wiarygodni świadkowie objawień, i stając się wzorami życia chrześcijańskiego. Kanonizacją Franciszka i Hiacynty, pragnąłem zaproponować całemu Kościołowi ich przykład przylgnięcia do Chrystusa i ewangelicznego świadectwa. Ich świętość nie jest wynikiem objawień ale wierności i żarliwości z jaką te dzieci  odpowiedziały na otrzymany przywilej oglądania Dziewicy Maryi. Po spotkaniu z „piękną Panią”, odmawiały często Różaniec, czyniły akty pokuty i ofiarowały umartwienia aby wyprosić koniec wojny i w intencji dusz najbardziej potrzebujących Bożego miłosierdzia.

Także i w naszych dniach istnieje wielka potrzeba modlitwy i umartwienia aby wyprosić łaskę nawrócenia jak i zakończenia bezsensownych konfliktów i przemocy, które zniekształcają oblicze ludzkości.

Pozwólmy się prowadzić światłu, które wychodzi z Fatimy. Serce Niepokalane Maryi nich będzie zawsze naszym schronieniem, naszą pociechą i drogą, która prowadzi do Chrystusa.

Po Regina Coeli:

Drodzy Bracia i Siostry!

Zawierzam Maryi, Królowej Pokoju, losy narodów dotkniętych przez wojny i konflikty, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Wiele niewinnych osób jest ciężko doświadczonych, zarówno chrześcijanin jak i muzułmanów, czy też należących do mniejszości, takich jak jazydzi, którzy doznają tragicznej przemocy i dyskryminacji. Mojej solidarności towarzyszy pamięć w modlitwie. Dziękuję też, wszystkim, którzy angażują się, aby zaspokoić potrzeby humanitarne. Zachęcam różne wspólnoty do podążania drogą dialogu i pojednania, aby budować przyszłość szacunku, bezpieczeństwa i pokoju


Watykan 30 kwietnia 2017 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

Nieustannie docierają do nas  dramatyczne doniesienia o sytuacji w Wenezueli i zaostrzeniu starć z wieloma zabitymi, rannymi i uwięzionymi. Łącząc się w bólu z rodzinami ofiar, które zapewniam o modlitwach za zmarłych, kieruję stanowczy apel do rządu i wszystkich tworzących społeczeństwo wenezuelskie,  o unikanie wszelkich dalszych form przemocy, przestrzeganie praw człowieka i poszukiwanie wynegocjowanych rozwiązań poważnego kryzysu humanitarnego, społecznego, politycznego i gospodarczego, który wyczerpuje mieszkańców. Powierzamy Najświętszej Maryi Pannie intencje pokoju, pojednania i demokracji w tym umiłowanym kraju. Modlimy się także za wszystkie kraje przeżywające poważne trudności. Myślę szczególnie w tych dniach o byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii.

Wczoraj w Weronie została beatyfikowana Leopoldyna Naudet, założycielka Zgromadzenia Sióstr od Świętej Rodziny. Wychowana na dworze Habsburgów, najpierw we Florencji, a następnie w Wiedniu, już jako dziewczynka miała mocne przywiązanie do modlitwy, ale także do posługi wychowawczej. Poświęciła się Bogu i poprzez różne doświadczenia, dotarła do Werony, aby utworzyć nową wspólnotę zakonną, pod patronatem Świętej Rodziny, która jest nadal żywa w Kościele. Łączymy się z jej radością i dziękczynieniem.

Dziś we Włoszech przypada Dzień Uniwersytetu Katolickiego Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zachęcam do podtrzymywania tej ważnej instytucji, która ciągle inwestuje w formację młodzieży, aby udoskonalić świat.

Formacja chrześcijańska bazuje na Słowie Bożym. Dlatego z radością  przypominam, że także dzisiaj w Polsce odbywa się „niedziela biblijna”. W kościołach parafialnych, w szkołach i w środkach masowego przekazu publicznie odczytuje się fragment Pisma Świętego. Życzę wszelkiego dobra tej inicjatywie.

Drodzy przyjaciele z Akcji Katolickiej, na zakończenie tego spotkania dziękuję wam serdecznie za waszą obecność! A przez was pozdrawiam  wszystkie wasze grupy parafialne, rodziny, dzieci i młodzież, młodych i starszych. Podążajcie naprzód.

Moimi pozdrowieniami ogarniam pielgrzymów, którzy teraz łączą się z nami na modlitwie maryjnej, szczególnie przybyłych z Hiszpanii, Chorwacji, Niemiec i Puerto Rico. Razem zwróćmy się do Maryi naszej Matki. Dziękujemy jej szczególnie za podróż apostolską do Egiptu, którą właśnie odbyłem. Proszę Pana, aby pobłogosławił cały naród egipski, tak gościnny, władze i wiernych chrześcijan i muzułmanów; i aby obdarzył ten kraj pokojem.


Watykan 23 kwietnia 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W każdą niedzielę wspominamy zmartwychwstanie Pana Jezusa, ale w tym okresie po Niedzieli Wielkanocnej niedziela nabiera znaczenia jeszcze bardziej świetlistego. W tradycji Kościoła, niedziela ta była nazywana „niedzielą białą”.  Wyrażenie to miało przypominać obrzęd jakiego dokonywały osoby, które otrzymały chrzest podczas Wigilii Paschalnej. Każda z nich otrzymała białą szatę - „albę” - aby wskazać nową godność dzieci Bożych. Także dzisiaj nowo narodzone dzieci otrzymują małą symboliczną szatę, podczas gdy dorośli nakładają prawdziwą i w pełnym tego słowa znaczeniu albę. W przeszłości biała szata była ona noszona przez tydzień, aż do niedzieli białej, kiedy była zdejmowana, a nowo ochrzczeni zaczynali swoje nowe życie w Chrystusie i w Kościele.

W Jubileuszowym Roku 2000, św. Jan Paweł II postanowił, aby ta niedziela była poświęcona Bożemu Miłosierdziu. Była to wspaniała intuicja! Kilka miesięcy temu zakończyliśmy Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia a dzisiejsza niedziela zachęca nas, abyśmy zdecydowanie podjęli na nowo łaskę, która pochodzi z Bożego miłosierdzia. Dzisiejsza Ewangelia opowiada o ukazaniu się Chrystusa Zmartwychwstałego uczniom zgromadzonym w Wieczerniku (por. J 20, 19-31). Święty Jan pisze, że Jezus, pozdrowiwszy swoich uczniów powiedział im: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»”(w. 21-23). Takie jest znaczenie miłosierdzia, które ukazuje się w dniu zmartwychwstania Jezusa jako odpuszczenie grzechów. Jezus Zmartwychwstały przekazał swojemu Kościołowi jako pierwsze zadanie, jako jego najistotniejszą misję, by nieść każdemu konkretne głoszenie przebaczenia. Ten widzialny znak Jego miłosierdzia przynosi pokój serca i radość ponownego spotkania z Panem.

Miłosierdzie w świetle Wielkanocny można postrzegać jako prawdziwą formę poznania przeżywanej tajemnicy. Wiemy, że poznajemy poprzez różne formy: zmysły, intuicję, rozum i wiele innych. Cóż, można również poznawać poprzez doświadczenie miłosierdzia! Otwiera ono bramę umysłu, aby lepiej zrozumieć tajemnicę Boga oraz naszego osobistego życia. Pozwala zrozumieć, że przemoc, urazy, zemsta nie mają żadnego sensu, a pierwszą ich ofiarą jest ten, kto żyje tymi uczuciami, ponieważ wyzbywa się swej godności. Miłosierdzie otwiera także  bramę serca i pozwala wyrazić bliskość przede wszystkim tym, którzy są samotni i usunięci na margines, ponieważ sprawia, że czujemy się braćmi i dziećmi jednego Ojca. Sprzyja ono rozpoznaniu tych, którzy potrzebują pociechy i pozwala znaleźć odpowiednie słowa, aby dać pociechę. Miłosierdzie rozgrzewa serce i czyni je wrażliwym na potrzeby braci, wraz dzieleniem się i udziałem w ich troskach. Ogólnie rzecz biorąc miłosierdzie angażuje wszystkich do bycia narzędziami sprawiedliwości, pojednania i pokoju. Nigdy nie zapominajmy, że miłosierdzie ma kluczowe znaczenie   w życiu wiary i jest konkretną formą, poprzez którą ukazujemy zmartwychwstanie Jezusa.

Niech Maryja, Matka Miłosierdzia pomoże nam wierzyć i przeżywać to wszystko z radością.

Po Regina Coeli:

Drodzy bracia i siostry

Wczoraj w Owiedo w Hiszpanii został beatyfikowany kapłan Luis Antonio Rosa Ormieres. Żył on w XIX w., i poświęcił swoje zdolności ludzkie i duchowe na służbę na polu wychowawczym i dlatego założył Zgromadzenie Sióstr Anioła Stróża. Niech jego przykład i jego wstawiennictwo pomagają przede wszystkim tym, którzy pracują w szkole i na polu wychowania.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich was wiernych z Rzymu i pielgrzymów z Włoch i wielu  krajów, szczególnie z Bractwa San Sebastiano z Kerkrade, Nigerian Catholic Secretariat i parafię Liebfrauen z Bocholt.

Pozdrawiam polskich pielgrzymów, i naprawdę doceniam inicjatywę polskiego Caritas na rzecz wielu rodzin z Syrii. Szczególne pozdrowienia kieruję do czcicieli Bożego Miłosierdzia  zebranych dzisiaj w kościele Ducha św. W Sassia.


Watykan 26 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W centrum Ewangelii tej czwartej niedzieli Wielkiego Postu znajdują się Jezus i niewidomy od urodzenia (por. J 9,1-41). Chrystus przywraca mu wzrok i dokonuje tego cudu poprzez swego rodzaju rytuał symboliczny: najpierw zmieszał ślinę z ziemią, i nałożył je na oczy niewidomego. Następnie kazał mu iść i obmyć się w sadzawce Siloe. Człowiek ten poszedł, obmył się i odzyskał wzrok. Poprzez ten cud Jezus objawia się jako światłość świata; natomiast niewidomy od urodzenia

Za wszystkie ofiary oraz każdy gest życzliwości

i dobroci składamy serdeczne Bóg zapłać!

Konto bankowe: Ing Bank Śląski BSK S.A. 55 1050 1025 1000 0022 4437 9182