Czwartek, 25 maja 2017

ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa
tel. 22 621-50-08 fax wew. 35
tel. 22 622-52-88 fax wew. 35
kontakt@parafiaorione.rel.pl

Parafia Rzymskokatolicka Świętego Alojzego Orione

Msze Święte w kościele Dzieciątka Jezus

Niedziela i Święta: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30 - dla dzieci,
13.00 (oprócz lipca i sierpnia), 18.00
Dni powszednie: 6.15 (oprócz sobót oraz lipca i sierpnia), 7.00, 8.00, 18.00

Kancelaria parafialna czynna:

wtorek i czwartek: 11.00-12.00 i 16.00-17.30
sobota: 11.00-12.00

 

Mapa parafii

Anioł Pański Papieża

Watykan 14 maja 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wczoraj wieczorem powróciłem z pielgrzymki do Fatimy, a nasza dzisiejsza modlitwa maryjna nabiera dzisiaj szczególnego znaczenia, pełnego pamięci i proroctwa dla osób postrzegających historię oczami wiary. W Fatimie zanurzyłem się w modlitwę świętego wiernego ludu, modlitwę, która wypływa tam od stu lat, jak rzeka, aby błagać o macierzyńską opiekę Maryi nad całym światem. Dziękuję Bogu, który pozwolił mi udać się do stóp Matki Dziewicy jako pielgrzym nadziei i pokoju. Serdecznie dziękuję także biskupom, władzom państwowym i wszystkim, którzy zaoferowali współpracę.

Od samego początku, kiedy w Kaplicy Objawień pozostałem na długo w milczeniu, wspierany modlitewnym milczeniem wszystkich pielgrzymów, zrodziła się atmosfera skupienia i kontemplacji, w której miały miejsce różne wydarzenia modlitwy. A w centrum tego wszystkiego był i jest Zmartwychwstały Pan, obecny pośród swego ludu w Słowie i w Eucharystii. Obecny pośród wielu chorych, którzy czynnie uczestniczą w życiu liturgicznym i duszpasterskim Fatimy, tak jak się to dzieje w każdym sanktuarium maryjnym.

W Fatimie NPM wybrała niewinne serca i prostotę małego Franciszka, Hiacynty i Łucji, jako depozytariuszy swojego przesłania. Te dzieci godnie je przyjęły, w takim stopniu, że zostały uznane jako wiarygodni świadkowie objawień, i stając się wzorami życia chrześcijańskiego. Kanonizacją Franciszka i Hiacynty, pragnąłem zaproponować całemu Kościołowi ich przykład przylgnięcia do Chrystusa i ewangelicznego świadectwa. Ich świętość nie jest wynikiem objawień ale wierności i żarliwości z jaką te dzieci  odpowiedziały na otrzymany przywilej oglądania Dziewicy Maryi. Po spotkaniu z „piękną Panią”, odmawiały często Różaniec, czyniły akty pokuty i ofiarowały umartwienia aby wyprosić koniec wojny i w intencji dusz najbardziej potrzebujących Bożego miłosierdzia.

Także i w naszych dniach istnieje wielka potrzeba modlitwy i umartwienia aby wyprosić łaskę nawrócenia jak i zakończenia bezsensownych konfliktów i przemocy, które zniekształcają oblicze ludzkości.

Pozwólmy się prowadzić światłu, które wychodzi z Fatimy. Serce Niepokalane Maryi nich będzie zawsze naszym schronieniem, naszą pociechą i drogą, która prowadzi do Chrystusa.

Po Regina Coeli:

Drodzy Bracia i Siostry!

Zawierzam Maryi, Królowej Pokoju, losy narodów dotkniętych przez wojny i konflikty, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Wiele niewinnych osób jest ciężko doświadczonych, zarówno chrześcijanin jak i muzułmanów, czy też należących do mniejszości, takich jak jazydzi, którzy doznają tragicznej przemocy i dyskryminacji. Mojej solidarności towarzyszy pamięć w modlitwie. Dziękuję też, wszystkim, którzy angażują się, aby zaspokoić potrzeby humanitarne. Zachęcam różne wspólnoty do podążania drogą dialogu i pojednania, aby budować przyszłość szacunku, bezpieczeństwa i pokoju


Watykan 30 kwietnia 2017 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

Nieustannie docierają do nas  dramatyczne doniesienia o sytuacji w Wenezueli i zaostrzeniu starć z wieloma zabitymi, rannymi i uwięzionymi. Łącząc się w bólu z rodzinami ofiar, które zapewniam o modlitwach za zmarłych, kieruję stanowczy apel do rządu i wszystkich tworzących społeczeństwo wenezuelskie,  o unikanie wszelkich dalszych form przemocy, przestrzeganie praw człowieka i poszukiwanie wynegocjowanych rozwiązań poważnego kryzysu humanitarnego, społecznego, politycznego i gospodarczego, który wyczerpuje mieszkańców. Powierzamy Najświętszej Maryi Pannie intencje pokoju, pojednania i demokracji w tym umiłowanym kraju. Modlimy się także za wszystkie kraje przeżywające poważne trudności. Myślę szczególnie w tych dniach o byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii.

Wczoraj w Weronie została beatyfikowana Leopoldyna Naudet, założycielka Zgromadzenia Sióstr od Świętej Rodziny. Wychowana na dworze Habsburgów, najpierw we Florencji, a następnie w Wiedniu, już jako dziewczynka miała mocne przywiązanie do modlitwy, ale także do posługi wychowawczej. Poświęciła się Bogu i poprzez różne doświadczenia, dotarła do Werony, aby utworzyć nową wspólnotę zakonną, pod patronatem Świętej Rodziny, która jest nadal żywa w Kościele. Łączymy się z jej radością i dziękczynieniem.

Dziś we Włoszech przypada Dzień Uniwersytetu Katolickiego Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zachęcam do podtrzymywania tej ważnej instytucji, która ciągle inwestuje w formację młodzieży, aby udoskonalić świat.

Formacja chrześcijańska bazuje na Słowie Bożym. Dlatego z radością  przypominam, że także dzisiaj w Polsce odbywa się „niedziela biblijna”. W kościołach parafialnych, w szkołach i w środkach masowego przekazu publicznie odczytuje się fragment Pisma Świętego. Życzę wszelkiego dobra tej inicjatywie.

Drodzy przyjaciele z Akcji Katolickiej, na zakończenie tego spotkania dziękuję wam serdecznie za waszą obecność! A przez was pozdrawiam  wszystkie wasze grupy parafialne, rodziny, dzieci i młodzież, młodych i starszych. Podążajcie naprzód.

Moimi pozdrowieniami ogarniam pielgrzymów, którzy teraz łączą się z nami na modlitwie maryjnej, szczególnie przybyłych z Hiszpanii, Chorwacji, Niemiec i Puerto Rico. Razem zwróćmy się do Maryi naszej Matki. Dziękujemy jej szczególnie za podróż apostolską do Egiptu, którą właśnie odbyłem. Proszę Pana, aby pobłogosławił cały naród egipski, tak gościnny, władze i wiernych chrześcijan i muzułmanów; i aby obdarzył ten kraj pokojem.


Watykan 23 kwietnia 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W każdą niedzielę wspominamy zmartwychwstanie Pana Jezusa, ale w tym okresie po Niedzieli Wielkanocnej niedziela nabiera znaczenia jeszcze bardziej świetlistego. W tradycji Kościoła, niedziela ta była nazywana „niedzielą białą”.  Wyrażenie to miało przypominać obrzęd jakiego dokonywały osoby, które otrzymały chrzest podczas Wigilii Paschalnej. Każda z nich otrzymała białą szatę - „albę” - aby wskazać nową godność dzieci Bożych. Także dzisiaj nowo narodzone dzieci otrzymują małą symboliczną szatę, podczas gdy dorośli nakładają prawdziwą i w pełnym tego słowa znaczeniu albę. W przeszłości biała szata była ona noszona przez tydzień, aż do niedzieli białej, kiedy była zdejmowana, a nowo ochrzczeni zaczynali swoje nowe życie w Chrystusie i w Kościele.

W Jubileuszowym Roku 2000, św. Jan Paweł II postanowił, aby ta niedziela była poświęcona Bożemu Miłosierdziu. Była to wspaniała intuicja! Kilka miesięcy temu zakończyliśmy Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia a dzisiejsza niedziela zachęca nas, abyśmy zdecydowanie podjęli na nowo łaskę, która pochodzi z Bożego miłosierdzia. Dzisiejsza Ewangelia opowiada o ukazaniu się Chrystusa Zmartwychwstałego uczniom zgromadzonym w Wieczerniku (por. J 20, 19-31). Święty Jan pisze, że Jezus, pozdrowiwszy swoich uczniów powiedział im: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»”(w. 21-23). Takie jest znaczenie miłosierdzia, które ukazuje się w dniu zmartwychwstania Jezusa jako odpuszczenie grzechów. Jezus Zmartwychwstały przekazał swojemu Kościołowi jako pierwsze zadanie, jako jego najistotniejszą misję, by nieść każdemu konkretne głoszenie przebaczenia. Ten widzialny znak Jego miłosierdzia przynosi pokój serca i radość ponownego spotkania z Panem.

Miłosierdzie w świetle Wielkanocny można postrzegać jako prawdziwą formę poznania przeżywanej tajemnicy. Wiemy, że poznajemy poprzez różne formy: zmysły, intuicję, rozum i wiele innych. Cóż, można również poznawać poprzez doświadczenie miłosierdzia! Otwiera ono bramę umysłu, aby lepiej zrozumieć tajemnicę Boga oraz naszego osobistego życia. Pozwala zrozumieć, że przemoc, urazy, zemsta nie mają żadnego sensu, a pierwszą ich ofiarą jest ten, kto żyje tymi uczuciami, ponieważ wyzbywa się swej godności. Miłosierdzie otwiera także  bramę serca i pozwala wyrazić bliskość przede wszystkim tym, którzy są samotni i usunięci na margines, ponieważ sprawia, że czujemy się braćmi i dziećmi jednego Ojca. Sprzyja ono rozpoznaniu tych, którzy potrzebują pociechy i pozwala znaleźć odpowiednie słowa, aby dać pociechę. Miłosierdzie rozgrzewa serce i czyni je wrażliwym na potrzeby braci, wraz dzieleniem się i udziałem w ich troskach. Ogólnie rzecz biorąc miłosierdzie angażuje wszystkich do bycia narzędziami sprawiedliwości, pojednania i pokoju. Nigdy nie zapominajmy, że miłosierdzie ma kluczowe znaczenie   w życiu wiary i jest konkretną formą, poprzez którą ukazujemy zmartwychwstanie Jezusa.

Niech Maryja, Matka Miłosierdzia pomoże nam wierzyć i przeżywać to wszystko z radością.

Po Regina Coeli:

Drodzy bracia i siostry

Wczoraj w Owiedo w Hiszpanii został beatyfikowany kapłan Luis Antonio Rosa Ormieres. Żył on w XIX w., i poświęcił swoje zdolności ludzkie i duchowe na służbę na polu wychowawczym i dlatego założył Zgromadzenie Sióstr Anioła Stróża. Niech jego przykład i jego wstawiennictwo pomagają przede wszystkim tym, którzy pracują w szkole i na polu wychowania.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich was wiernych z Rzymu i pielgrzymów z Włoch i wielu  krajów, szczególnie z Bractwa San Sebastiano z Kerkrade, Nigerian Catholic Secretariat i parafię Liebfrauen z Bocholt.

Pozdrawiam polskich pielgrzymów, i naprawdę doceniam inicjatywę polskiego Caritas na rzecz wielu rodzin z Syrii. Szczególne pozdrowienia kieruję do czcicieli Bożego Miłosierdzia  zebranych dzisiaj w kościele Ducha św. W Sassia.


Watykan 26 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W centrum Ewangelii tej czwartej niedzieli Wielkiego Postu znajdują się Jezus i niewidomy od urodzenia (por. J 9,1-41). Chrystus przywraca mu wzrok i dokonuje tego cudu poprzez swego rodzaju rytuał symboliczny: najpierw zmieszał ślinę z ziemią, i nałożył je na oczy niewidomego. Następnie kazał mu iść i obmyć się w sadzawce Siloe. Człowiek ten poszedł, obmył się i odzyskał wzrok. Poprzez ten cud Jezus objawia się jako światłość świata; natomiast niewidomy od urodzenia przedstawia każdego z nas, którzy zostaliśmy stworzeni, aby poznać Boga, ale z powodu grzechu jesteśmy jak niewidomi, potrzebujemy nowego światła, światła wiary, które Jezus nam dał. Rzeczywiście, ów ewangeliczny niewidomy odzyskawszy wzrok otwiera się na tajemnicę Chrystusa. „Czy wierzysz w Syna Człowieczego?” – zapytał go  Jezus (w. 35). „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?” – odpowiedział uzdrowiony niewidomy (w. 36). „Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie” (w. 37). „Wierzę, Panie!” i oddał Jezusowi pokłon.

Wydarzenie to skłania nas do refleksji na temat naszej wiary w Chrystusa, Syna Bożego, a jednocześnie odnosi się również do chrztu, który jest pierwszym sakramentem wiary, sakramentem, który nas rodzi, poprzez odrodzenie z wody i Ducha Świętego, tak jak to się stało z niewidomym od urodzenia, któremu otwierają się oczy, po obmyciu w sadzawce Siloe. Niewidomy od urodzenia, który został uzdrowiony przedstawia nas, gdy nie dostrzegamy, że Jezus jest „światłością świata”, kiedy patrzymy w inną stronę, gdy wolimy polegać na małych światełkach, błądząc po omacku w ciemności. Fakt, że niewidomy nie ma imienia pomaga nam zobaczyć siebie z naszą twarzą i naszym imieniem w jego historii. Również my zostaliśmy „oświeceni” przez Chrystusa w chrzcie, a zatem jesteśmy powołani, by postępować jak dzieci światłości. Wymaga to radykalnej zmiany mentalności, zdolności osądzania ludzi i rzeczy według nowej skali wartości, która pochodzi od Boga. Sakrament chrztu, wymaga bowiem jasnej i zdecydowanej decyzji, aby żyć jako dzieci światłości i podążać w światłości.

Co oznacza kroczyć w świetle? Znaczy to, przede wszystkim pozostawienie fałszywych świateł: światła zimnego i głupiego przesądu przeciwko innym, ponieważ przesąd wykrzywia rzeczywistość i napełnia nas nienawiścią przeciwko tym, których osądzamy bez miłosierdzia i potępiamy nieodwołalnie. Innym fałszywym światłem, tak kuszącym i niejednoznacznym jest własny interes: jeżeli oceniamy ludzi i rzeczy według kryterium naszego zysku, naszej przyjemności, naszego prestiżu, nie żyjemy prawdą w relacjach i zdarzeniach.

Najświętsza Panna, która jako pierwsza przyjęła Jezusa, światło świata, niech wyjedna nam łaskę przyjęcia na nowo, w tym Wielkim Poście światła wiary, odkrywając na nowo nieoceniony dar Chrztu. Niech to nowe oświecenie przemieni nas w postawach i działaniach, abyśmy byli także, wychodząc od naszego ubóstwa, nosicielami promienia światła Chrystusa.


Watykan 19 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia dzisiejszej, trzeciej niedzieli Wielkiego Postu ukazuje nam dialog Jezusa z Samarytanką (por. J 4,5-42). Spotkanie to miało miejsce w czasie, gdy Jezus przemierzał Samarię, region między Judeą a Galileą, zamieszkały przez ludzi, którymi Żydzi gardzili, uważając ich za schizmatyków i heretyków. Ale to właśnie mieszkańcy tego regionu staną się jednymi z pierwszych, którzy przyjmą chrześcijańskie przepowiadanie Apostołów. Podczas gdy uczniowie poszli   do miasta dla zakupienia żywności, Jezus został przy studni i poprosił kobietę, która tam przybyła, żeby zaczerpnąć wody, by mógł się napić. Od tej prośby zaczyna się dialog. Jak to możliwe, że Żyd zadaje sobie trud, aby o coś poprosić Samarytankę? Jezus odpowiada: gdybyś wiedziała, kim jestem, i jaki dar mam dla ciebie, to prosiłabyś wówczas, a dałbym tobie „wody żywej”, takiej wody, która zaspakaja wszelkie pragnienie i staje się niewyczerpalnym źródłem w sercu  tego, kto pije (ww. 10-14).

Pójcie do studni, by zaczerpnąć wody jest zajęciem męczącym i nudnym. Wspaniale byłoby mieć do dyspozycji tryskające źródło! Ale Jezus mówi o innej wodzie. Kiedy kobieta uświadamia sobie, że człowiek z którym rozmawia jest prorokiem powierza jemu swoje życie i stawia mu pytania religijne. Jej pragnienie miłości i życia w pełni nie zostało zaspokojone przez pięciu mężów, których miała, a wręcz przeciwnie doznała rozczarowań i oszustwa. Dlatego uderzył ją wielki szacunek, jaki żywił dla niej Jezus, a kiedy do niej mówił wprost o prawdziwej wierze jako o relacji z Bogiem Ojcem „w Duchu i prawdzie”, to zdaje sobie wtedy sprawę, że ten człowiek może być Mesjaszem, a Jezus – co zdarza się niezwykle rzadko - potwierdza: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię” (w. 26).

Drodzy bracia, woda, która daje życie wieczne została wlana w nasze serca w dniu naszego chrztu. Wówczas Bóg nas przemienił i napełnił swoją łaską. Ale może się zdarzyć, że zapomnieliśmy o tym wielkim darze, albo sprowadziliśmy go jedynie do danych osobowych. Być może szukamy „źródeł”, których wody nie zaspokajają naszego pragnienia. Zatem ta Ewangelia jest skierowana właśnie do nas! Jezus mówi do nas tak, jak do Samarytanki. Oczywiście, my już Go znamy, ale może do tej pory nie spotkaliśmy Go osobiście, i jeszcze nie rozpoznaliśmy Go jako naszego Zbawiciela. Ten okres Wielkiego Postu jest dobrą okazją, aby zbliżyć się do Niego, spotkać Go na modlitwie w dialogu serca z sercem, zobaczyć Jego oblicze w twarzy cierpiącego brata czy siostry. W ten sposób możemy odnowić w nas łaskę Chrztu św., zaspokoić pragnienie u źródła Słowa Bożego i jego Ducha Świętego i odkryć w ten sposób również radość stawania się budowniczymi pojednania i narzędziami pokoju w życiu codziennym.

Niech Maryja Panna pomoże nam nieustannie czerpać z łaski, która wypływa ze skały, którą jest Chrystus Zbawiciel, abyśmy mogli z przekonaniem wyznawać naszą wiarę i z radością głosić cuda miłości Boga, Boga miłosiernego, będącego źródłem wszelkiego dobra.


Watykan 12 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia dzisiejszej drugiej niedzieli Wielkiego Postu przedstawia nam opis Przemienienia Jezusa (por. Mt 17,1-9). Wziąwszy ze sobą trzech apostołów, Piotra, Jakuba i Jana, udał się z nimi na wysoką górę, a tam zaszło owo niezwykłe zjawisko:  twarz Jezusa „zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (w. 2). W ten sposób Pan sprawił, że w Jego własnej osobie zajaśniała ta Boża chwała, którą można było ująć wiarą w Jego przepowiadaniu i cudownych czynach. A przemienieniu na  górze towarzyszyło pojawienie się Mojżesza i Eliasza „którzy rozmawiali z Nim” (w. 3).

Charakteryzująca to niezwykłe wydarzenie „jasność” symbolizuje jego cel: oświecić umysły i serca uczniów, aby mogli w pełni zrozumieć, kto jest ich Nauczycielem. Jest to błysk światła, który otwiera się nagle nad tajemnicą Jezusa i oświetla całą Jego osobę i całą Jego historię.

Jezus zmierzając teraz stanowczo ku Jerozolimie, gdzie będzie musiał doznać skazania na śmierć przez ukrzyżowanie, pragnie przygotować swoich uczniów na to zgorszenie, zbyt wielkie dla ich wiary, a jednocześnie, zapowiedzieć swoje zmartwychwstanie, ukazując się jako Mesjasz, Syn Boży. Jezus jawił się bowiem jako Mesjasz różny, od oczekiwań: nie był potężnym i chwalebnym, królem, ale pokornym, bezbronnym sługą; nie jako pan cieszący się wielkim bogactwem, będącym znakiem błogosławieństwa, ale jako człowiek ubogi, który nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć; nie jest patriarchą z licznym potomstwem, ale bezżennym, bez domu i bez gniazda. Jest to objawienie Boga sprzeczne ze schematami, zaś znakiem najbardziej wprowadzającym w zakłopotanie tego gorszącego naruszenia ładu jest krzyż. Ale właśnie przez krzyż, Jezus osiągnie chwalebne zmartwychwstanie.

Jezus przemieniony na górze Tabor chciał ukazać uczniom swoją chwałę, nie po to, aby oszczędzić im przejścia przez krzyż, ale aby wskazać im dokąd prowadzi krzyż. Kto umiera z Chrystusem, z Chrystusem zmartwychwstanie. Kto walczy wraz z Nim, z Nim także będzie tryumfował. To jest orędzie nadziei, jakie zawiera krzyż Jezusa, nakłaniając do męstwa w naszym życiu. Krzyż chrześcijański nie jest jakimś elementem wyposażenia czy ozdobą do noszenia, lecz wezwaniem do miłości, z jaką Jezus poświęcił się, aby zbawić ludzkość od zła i grzechu. W tym okresie Wielkiego Postu pobożnie kontemplujemy obraz krzyża: jest on symbolem wiary chrześcijańskiej, jest symbolem Jezusa, który dla nas umarł i zmartwychwstał. Sprawmy, aby krzyż znaczył etapy naszej wielkopostnej pielgrzymki, aby coraz bardziej rozumieć powagę grzechu i wartość ofiary, którą Odkupiciel nas zbawił.

Najświętsza Panna Maryja umiała kontemplować chwałę Jezusa ukrytą w Jego człowieczeństwie. Niech Ona pomoże nam przebywać z Nim w milczącej modlitwie, pozwolić się oświecić Jego obecnością, aby nieść w sercu, przez najciemniejsze noce, odblask Jego chwały.


Watykan 5 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W tę pierwszą niedzielę Wielkiego Postu Ewangelia wprowadza nas na drogę do Paschy, ukazując Jezusa, który pozostawał przez czterdzieści dni na pustyni, poddany pokusom diabła (Mt 4,1-11). Wydarzenie to miało miejsce w określonym momencie w życiu Jezusa: zaraz po chrzcie w Jordanie, a przed podjęciem misji publicznej. Dopiero co otrzymał On uroczystą inwestyturę: Duch Święty zstąpił na Niego, Ojciec z nieba ogłosił „to jest mój Syn umiłowany” (Mt 3,17). Jezus jest teraz gotowy, aby rozpocząć swoją misję; a ponieważ ma ona zdeklarowanego wroga, czyli szatana, staje On z nim natychmiast do konfrontacji, która ma postać walki wręcz. Diabeł wykorzystuje właśnie tytuł „Syna Bożego”, aby oddalić Jezusa od wypełniania swojej misji: powtarza - „Jeśli jesteś Synem Bożym ...” (ww. 3.6) i proponuje Jemu dokonanie cudownych gestów, jak przemienienie kamieni w chleb, aby zaspokoić swój głód i rzucenie się w dół z murów świątyni, dając się ocalić aniołom. Po tych dwóch pokusach przychodzi trzecia: oddać jemu, diabłu pokłon, aby mieć władzę nad światem (por. w. 9).

Poprzez tę potrójną pokusę szatan chce odwieść Jezusa od drogi posłuszeństwa i uniżenia - bo wie, że w ten sposób zostanie pokonane zło - i wprowadzić Go na fałszywy skrót ku sukcesowi i sławie. Ale wszystkie trujące strzały diabła są odparte przez Jezus za pomocą tarczy Słowa Bożego (w. 4.7.10), wyrażającego wolę Ojca. I tak Syn, pełen mocy Ducha Świętego, wychodzi z pustyni zwycięsko.

Podczas czterdziestu dni Wielkiego Postu, jako chrześcijanie jesteśmy zaproszenie do postępowania śladami Jezusa i stawiania czoła duchowej walce przeciwko Szatanowi mocą Słowa Bożego. Dlatego należy zaznajomić się z Biblią: czytać ją często, rozważać ją, przyswajać. Biblia zawiera Słowo Boże, które jest zawsze aktualne i skuteczne. Ktoś powiedział: co by było, gdybyśmy traktowali Biblię, tak jak traktujemy nasze telefony komórkowe? Gdybyśmy nosili ją zawsze przy sobie, gdybyśmy po nią wracali, gdy jej zapomnimy, gdybyśmy ją otwierali wielokrotnie w ciągu dnia, gdybyśmy czytali wiadomości Boga zawarte w Biblii, tak jak czytamy wiadomości z komórki… Oczywiście porównanie jest paradoksalne, ale zmusza do myślenia. Faktycznie, gdybyśmy mieli Słowo Boże zawsze w sercu, żadna pokusa nie mogłaby oddalić nas od Boga i żadna przeszkoda nie mogłaby do zejścia z drogi dobra; umielibyśmy zwyciężać nasze codzienne pokusy zła, które jest w nas i poza nami; bylibyśmy bardziej do życia zmartwychwstałego według Ducha Świętego, przyjmując i kochając naszych braci, szczególnie najsłabszych i najbardziej potrzebujących, również i naszych nieprzyjaciół.

Niech Panna Maryja, doskonała ikona posłuszeństwa Bogu i bezwarunkowego zaufania jego woli, podtrzymują nas w wielkopostnej drodze, abyśmy nastawili się na uległe słuchanie Słowa Bożego by zrealizować prawdziwe nawrócenie serca.


Watykan 26 lutego 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (Mt 6,24-34) jest mocnym wezwaniem do zaufania Bogu, który troszczy się o istoty żyjące w rzeczywistości stworzonej. Zapewnia On pokarm wszystkim zwierzętom, troszczy się o lilie i kwiaty polne (por. ww. 26-28); Jego dobroczynne i troskliwe spojrzenie codziennie czuwa nad naszym życiem. Upływa ono pod ciężarem wielu trosk, które mogą odebrać spokój i równowagę. Ale ten lęk jest często bezużyteczny, bo nie potrafi zmienić biegu wydarzeń. Jezus wzywa nas usilnie, byśmy nie martwili się o jutro (por.ww. 25.28.31.), przypominając, że ponad wszystkim jest miłujący Ojciec, który nigdy nie zapomina o swoich dzieciach: powierzenie się Jemu nie rozwiązuje magicznie problemów, ale pozwala by stawić im czoło z właściwym nastawieniem.

Bóg nie jest bytem odległym i anonimowym: jest naszym schronieniem, źródłem naszej pogody ducha i pokoju. Jest opoką naszego zbawienia, której możemy się uchwycić, będąc pewnymi, że nie upadniemy. Jest On naszą obroną przed czającym się złem. Bóg jest dla nas wielkim przyjacielem, sojusznikiem, ojcem, ale nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Wolimy oprzeć się na dobrach doraźnych i przypadkowych, zapominając, a czasami odrzucając dobro najwyższe, czyli ojcowską miłość Boga. Odczucie Go jako Ojca, w tej epoce osierocenia jest bardzo ważne! Oddalamy się od miłości Boga, gdy wyruszamy na obsesyjne poszukiwanie dóbr doczesnych i bogactw, ukazując w ten sposób przesadne umiłowanie tych rzeczywistości.

Jezus mówi nam, że to niespokojne i zwodnicze poszukiwanie jest motywem powodem nieszczęścia. I daje swoim uczniom fundamentalną regułę życia: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga” (w. 33). Chodzi o realizację planu, który Jezus ogłosił w Kazaniu na Górze, ufając Bogu, który nie rozczarowuje, zabrać się do pracy jako zarządcy dóbr, które On nam powierzył, ale „nie przesadzając”, tak jakby wszystko, także nasze zbawienie, miało zależeć tylko od nas. Taka postawa ewangeliczna wymaga jasnej decyzji, który dzisiejszy fragment wskazuje precyzyjnie: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”(w. 24). Albo Pan, albo bożki, fascynujące ale iluzoryczne. Taka decyzja, do której podjęcia jesteśmy wezwani, ma potem dalsze reperkusje we wszystkich naszych działaniach, programach i zobowiązaniach. Jest to decyzja, która należy podjąć zdecydowanie i nieustannie ponawiać, ponieważ pokusy, aby sprowadzić wszystko do pieniądza, przyjemności i władzy są bardzo intensywne.

Podczas gdy oddawanie czci tym bożkom przynosi rezultaty namacalne, choć ulotne, to wybór Boga i jego Królestwa nie zawsze ukazuje natychmiast swoje owoce. Jest to decyzja, którą podejmujemy z nadzieją i która zostawia Bogu pełną realizację. Nadzieja chrześcijańska ma na celu przyszłe spełnienie się obietnicy Boga, i nie zatrzymuje się wobec żadnej trudności, ponieważ opiera się na wierności Boga, który nigdy nie zawodzi.

Niech Dziewica Maryja pomoże nam powierzyć się miłości i dobroci Ojca niebieskiego, żyć w Nim i z Nim. To jest warunkiem wstępnym, aby przezwyciężyć trudności i przeciwności życia, a nawet prześladowania, jak to ukazuje nam świadectwo wielu naszych braci i sióstr

Jezus mówi nam, że to gorączkowe i złudne poszukiwania jest powodem nieszczęśliwości. I daje swoim uczniom fundamentalną regułę życia: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga” (w. 33). Chodzi o realizację projektu, który Jezus ogłosił w Kazaniu na górze, ufając Bogu, który nie rozczarowuje, zabrać się do pracy jako administratorzy dóbr, które On nam powierzył, ale „bez przesady” że niby wszystko, także nasze zbawienie, zależało tylko od nas. Taka postawa ewangeliczna wymaga wyraźnego wyboru, który dzisiejszy fragment precyzyjnie wskazuje: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”(w. 24). Albo Pan, albo bożki, fascynujące ale iluzoryczne. Ten wybór, do którego dokonania jesteśmy wezwani, ma potem dalsze reperkusje we wszystkich naszych działaniach, programach i zobowiązaniach. To jest wybór, który należy dokonać zdecydowanie i nieustannie odnawiać, ponieważ pokusy, aby zredukować wszystko do pieniądza, przyjemności i władzy jest naciskają zewsząd.

Gdy wielbienie tych bożków przynosi wymierne rezultaty, mimo że ulotne, wybór Boga i jego Królestwa nie zawsze ukazuje bezpośrednio swoje owoce. Jest to decyzja, którą podejmuje się z nadzieją i która zostawia Bogu pełną realizację. Nadzieja chrześcijańska ma na celu przyszłe spełnienie się obietnicy Boga, i nie zatrzymuje się wobec żadnej trudności, ponieważ bazuje na wierności Bogu, który nigdy nie zawodzi.

Niech NMP pomoże nam powierzyć się miłości i dobroci Ojca niebieskiego, żyć w Nim i z Nim. To jest przesłanka aby przezwyciężyć trudy i przeciwności życia, a nawet prześladowania, jak to ukazuje nam świadectwo wielu naszych braci i sióstr.


Watykan 19 lutego 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W Ewangelii dzisiejszej niedzieli (Mt 5,38 do 48) - jednej z tych stron, które najlepiej wyrażają „rewolucję chrześcijańską” - Jezus wskazuje drogę prawdziwej sprawiedliwości poprzez prawo miłości, które przewyższa prawo odwetu, to znaczy „oko za oko i ząb za ząb”. Ta starożytna zasada zmuszała do wymierzania przestępcom kar odpowiadających spowodowanym szkodom: śmierć tym, którzy zabili, amputację, dla tych którzy kogoś zranili i tak dalej. Jezus nie każe swoim uczniom znosić zła, ale wręcz reagować, tyle, że nie innym złem, lecz dobrem. Wystarczy więc przerwać łańcuch zła i naprawdę zmienić ten stan rzeczy. Tylko w ten sposób przerywa się łańcuch zła, i w ten sposób sytuacja rzeczywiście się zmienia. Zło jest bowiem w istocie „brakiem” dobra i nie można wypełnić pustki inną próżnią, ale tylko „pełnią”, czyli dobrem. Zemsta nigdy nie prowadzi do rozwiązania konfliktów.

Dla Jezusa, odrzucenie przemocy może również obejmować rezygnację z tego do czego mamy prawo; i daje kilka tego przykładów: nastawienie drugiego policzka, odstąpienie swego płaszcza czy pieniędzy, zgodzenie się na inne wyrzeczenia (por. w. 39-42.). Ale to wyrzeczenie nie oznacza, że pomija się czy  też zaprzecza wymaganiom sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie, miłość chrześcijańska, która przejawia się w szczególnie w miłosierdziu stanowi doskonalszą realizację sprawiedliwości. Jezus chce nas nauczyć dokonywania wyraźnego  rozróżnienia między sprawiedliwością a zemstą. Wolno nam szukać sprawiedliwości; naszym obowiązkiem jest czynienie sprawiedliwości. Nie wolno nam natomiast mścić się, ani w żaden sposób podsycać zemstę, jako wyraz nienawiści i przemocy

Jezus nie ma zamiaru proponować nowego porządku cywilnego, lecz raczej przykazanie miłości bliźniego, które obejmuje również miłość do nieprzyjaciół: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (w. 44). Tego słowa nie powinno się rozumieć jako aprobatę dla zła popełnionego przez wroga, lecz jako zachętę do doskonalszej perspektywy, wielkodusznej, podobnej do Ojca Niebieskiego, który „sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (w. 45). Bowiem także wróg jest osobą ludzką, stworzoną jako taki na obraz Boga, chociaż w chwili obecnej jest przyćmiony niegodnym postępowaniem.

Kiedy mówimy o nieprzyjaciołach nie powinniśmy myśleć o niewiadoma jakich ludziach odmiennych i dalekich od nas; którzy możemy wejść w konflikt z naszym bliźnim, czasami z naszymi krewnymi. Nieprzyjaciółmi są ci, którzy mówią źle o nas, którzy nas oczerniają i nas krzywdzą. Jesteśmy wezwani aby wszystkim im odpowiedzieć dobrem, które również posiada swoje strategie, inspirowane przez miłość.

Dziewica Maryja niech nam pomoże naśladować Jezusa na tej wymagającej drodze, która naprawdę uwzniośla godność ludzka, i pozwala nam żyć jako dzieci naszego Ojca, który jest w niebie. Niech nam pomoże praktykować cierpliwość, dialog, przebaczenie i w ten sposób być rzemieślnikami (artystami?) jedności o braterstwa w naszym codziennym życiu.

Po Aniele Pańskim

Drodzy bracia i siostry,

Nieustannie niestety dochodzą wiadomości i o gwałtownych i okrutnych starciach w rejonie Centralnego Kiwu w Demokratycznej Republice Konga. Odczuwam silny ból z powodu ofiar, szczególnie wielu dzieci oderwanych od rodzin i szkół, aby być użytymi jako żołnierze. Zapewniam o mojej bliskości i mojej modlitwie, także w intencji personelu zakonnego i humanitarnego który działa w tym trudnym regionie, i ponawiam z głębi serca apel do sumienia i odpowiedzialności władz krajowych i wspólnoty międzynarodowej, oby podjęły odpowiednie i natychmiastowe decyzje aby pomóc tym naszym braciom i siostrom. Modlimy się za nich i za wszystkich ludzi, którzy w innych częściach kontynentu afrykańskiego i świata cierpią z powodu przemocy i wojny. W sposób szczególny myślę, o drogim narodzie pakistańskim, będącego ofiarą okrutnych zamachów terrorystycznych w ubiegłych dniach. Módlmy się w intencji ofiar, rannych i ich rodzin. Serdecznie módlmy się aby każde serce, skamieniałe przez nienawiść nawróciło się na rzecz pokoju, zgodnie z wolą Bożą.


Watykan 12 lutego 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza liturgia przedstawia nam kolejny fragment Kazania na Górze, który znajdujemy w Ewangelii Mateusza (por. 5,17-37). Jezus pragnie w nim pomóc swoim słuchaczom w dokonaniu reinterpretacji prawa mojżeszowego. To, co zostało powiedziane w Starym Przymierzu to nie wszystko: Jezus przyszedł wypełnić i ogłosić definitywnie Prawo Boże. Ukazuje On jego pierwotny cel i wypełnia jego autentyczne aspekty, a czyni to wszystko przez swoje przepowiadanie, a jeszcze bardziej, poprzez ofiarę z siebie samego na krzyżu. W ten sposób Jezus naucza, jak w pełni realizować wolę Bożą, z „większą  sprawiedliwością” niż uczeni w Piśmie i faryzeusze (por. w. 20). Sprawiedliwością ożywianą miłością, umiłowaniem, miłosierdziem, a zatem zdolną do wypełnienia istoty przykazań, unikając niebezpieczeństwa formalizmu.

W szczególności w dzisiejszej Ewangelii Jezusa bada trzy aspekty: zabójstwo, cudzołóstwo i przysięganie.

W odniesieniu do przykazania „Nie zabijaj”, mówi, że jest ono pogwałcone nie tylko przez rzeczywiste morderstwo, ale także przez te zachowania, które obrażają godność osoby ludzkiej, w tym słowa obraźliwe (por. w. 22). Oczywiście, nie mają one takiej samej wagi i winy jak zabójstwo, ale są na tym samym kierunku, ponieważ są ich przesłankami i ujawniają tę samą wrogość. Jezus zachęca nas, abyśmy nie ustanawiali klasyfikacji wykroczeń, ale uważali je wszystkie za szkodliwe, ponieważ pobudzane są zamiarem wyrządzenia bliźniemu zła.

Innym dokonaniem jest wkład w prawo małżeńskie. Cudzołóstwo było uważane za naruszenie prawa mężczyzny do własności kobiety. Jezus jednak sięga do korzeni zła. Tak jak do morderstwa dochodzi się poprzez przez zniewagi i obelgi, tak do cudzołóstwa dochodzi się poprzez zamiar zawłaszczenia kobiety innej niż własna żona. Cudzołóstwo, podobnie jak kradzież, korupcja i wszystkie inne grzechy rodzi się najpierw w naszym wnętrzu, a gdy zła decyzja podjęta jest w sercu, to realizuje się ona w konkretnym zachowaniu.

Jezus potem mówi do swoich uczniów aby nie przysięgali, jako że przysięga jest objawem poczucia niepewności i dwulicowości, z którymi rozwijają się relacje ludzkie. Wykorzystuję się Boski autorytet, aby zabezpieczyć nasze ludzkie sprawy. Raczej jesteśmy wezwani do ustanowienia między nami, w naszych rodzinach i naszych wspólnotach atmosfery przejrzystości i wzajemnego zaufania, tak abyśmy byli poczytywani za prawdomównych, bez powoływania się na działanie wyższych sił, aby być wiarygodnymi. Nieufność i wzajemne podejrzenia w coraz większym zagrażają spokojowi!

Niech NMP, kobieta uległego słuchania i radosnego posłuszeństwa, pomoże nam coraz bardziej zbliżyć się do Ewangelii, aby nie być „powierzchownymi „ chrześcijanami a wytrwałymi! A to jest możliwe z łaską Ducha Świętego, który pozwala nam czynić wszystko z miłością, i w ten sposób w pełni wykonać wolę Bożą.

 


Watykan 5 lutego 2017 r. 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W te niedziele liturgia proponuje nam tak zwane Kazanie na Górze zawarte w Ewangelii św. Mateusza. Po przedstawieniu w minioną niedzielę Błogosławieństw, dziś uwypukla słowa Jezusa opisujące misję Jego uczniów w świecie (por. Mt 5,13-16). Używa On obrazu soli i światła, a Jego słowa są skierowane do uczniów w każdym czasie, także i do nas.

Jezus zachęca nas, abyśmy byli odbiciem Jego światła, poprzez świadectwo dobrych uczynków. Mówi: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16). Słowa te podkreślają, że można nas rozpoznać jako prawdziwych uczniów Tego, który jest światłością świata, poprzez nasze dzieła. Rzeczywiście, to przede wszystkim nasze zachowanie - na dobre i na złe - pozostawia ślad w innych osobach. Mamy zatem zadanie i odpowiedzialność za otrzymany dar: światła wiary, które jest w nas za pośrednictwem Chrystusa i poprzez działanie Ducha Świętego, nie powinniśmy zatrzymywać tak, jakby było naszą własnością. Jesteśmy natomiast powołani by sprawić, aby jaśniało ono w świecie i dawać je innym poprzez dobre uczynki. Jakże bardzo świat potrzebuje światła Ewangelii, które przemienia, uzdrawia i zapewnia zbawienie tym, którzy je przyjmują!

Światło wiary, kiedy dajemy je innym nie gaśnie, ale się umacnia. Może go natomiast zabraknąć, jeśli nie umacniamy go miłością i dziełami miłosierdzia. W ten sposób obraz światła, spotyka się z obrazem soli. Ewangelia, mówi nam bowiem, że jako uczniowie Chrystusa, jesteśmy „solą ziemi” (w. 13). Sól jest elementem, który nadając smak, zachowuje żywność od zmiany i zepsucia  - w czasach Jezusa nie było lodówek! -. Zatem misją chrześcijan w społeczeństwie jest nadawanie „smaku” życiu poprzez wiarę i miłość, które dał nam Chrystus, a jednocześnie, oddalanie zanieczyszczających bakcyli egoizmu, zazdrości, oszczerstwa i tak dalej. Te bakcyle niszczą tkankę naszych wspólnot, które przeciwnie powinny jaśnieć jako miejsca gościnności, solidarności i pojednania. Aby wypełnić tę misję, trzeba abyśmy sami jako pierwsi byli wolni od niszczącego zwyrodnienia wpływów światowych, sprzecznych z Chrystusem i Ewangelią. A to oczyszczanie nigdy się nie kończy, trzeba jej dokonywać nieustannie.

Każdy z nas jest powołany do bycia światłem i solą, we własnym środowisku życia codziennego, trwając w realizowaniu zadania odrodzenia rzeczywistości ludzkiej w duchu Ewangelii i w perspektywie królestwa Bożego. Niech nas zawsze wspomaga pomoc Najświętszej Maryi Panny, pierwszej uczennicy Jezusa i wzoru dla wierzących, którzy codziennie przeżywają w historii swoje powołanie i misje. Niech Nasza Matka pomoże nam, byśmy zawsze pozwalali się oczyszczać i oświecać przez Pana, aby stać się z kolei „solą ziemi” i „światłem świata”.

Po Aniele Pańskim
Drodzy bracia i siostry,

dzisiaj, we Włoszech obchodzi się Dzień Obrony Życia, na temat „Kobiety i mężczyźni w obronie życia śladami św. Teresy z Kalkuty”. Jednoczę się z biskupami włoskimi w nadziei na odważną akcję wychowawczą na rzecz życia ludzkiego. Nieśmy naprzód kulturę życia jako odpowiedź na logikę straty i spadku liczby ludności; bądźmy blisko i módlmy się razem w intencji kobiet, które zamierzają przerwać ciążę, jak i w intencji osób u kresu życia; aby nikt nie został sam a miłość obroniła sens życia. Przypominamy słowa Matki Teresy: „Życie jest pięknem, należy je podziwiać; życie jest życiem, trzeba go bronić!”.

Pozdrawiam Ruch Obrońców Życia, wykładowców Uniwersytetów rzymskich i wszystkich tych, którzy współpracują na rzecz kształcenia nowych pokoleń, aby były zdolne do budowania społeczeństwa gościnnego i godnego dla każdej osoby.

Pozdrawiam wszystkich pielgrzymów, rodziny, grupy parafialne i stowarzyszenia przybyłe z różnych części świata. Szczególnie pozdrawiam wiernych z Wiednia, Granady, Melilli, Acquaviva delle Fonti i Bari, jak i uczniów z Penafiel i Badajoz.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli. Bardzo proszę nie zapominajcie modlić się za mnie. Smacznego obiadu i do zobaczenia!

 


Watykan 29 stycznia 2017 r. 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Liturgia dzisiejszej niedzieli prowadzi nas do rozważania Błogosławieństw (Mt 5,1-12a), które rozpoczynają wielką mowę, nazywaną „Kazaniem na górze”, stanowiącym wielką kartą Nowego Testamentu. Jezus objawia wolę Boga, który pragnie prowadzić ludzi do szczęścia. Przesłanie to było już obecne w przepowiadaniu proroków: Bóg jest blisko ubogich i uciśnionych, i wyzwala ich od tych, którzy się nad nimi znęcają. Ale w tym swoim przepowiadaniu Jezus idzie szczególną drogą: rozpoczyna od  słowa „błogosławieni”, to znaczy „szczęśliwi”; następnie wskazuje warunek, aby nimi być, a kończy składając obietnicę. Powodem do bycia błogosławionym, czyli szczęśliwym nie jest wymagana kondycja – „ubodzy w duchu”, „ucisk”, „pragnienie sprawiedliwości”, „prześladowanie” ... - ale następująca obietnica, którą trzeba przyjąć z wiarą, jako Boży dar. Wychodzimy od sytuacji trudności, aby otworzyć się na Boży dar i wejść do nowego świata, „królestwa”, ogłoszonego przez Jezusa. Nie jest to mechanizm automatyczny, ale droga życia idąc za Panem, i z tego względu sytuacja trudności i utrapienia postrzegana jest w nowej perspektywie i doświadczana zgodnie z dokonującym się nawróceniem. Nie można być błogosławionym, jeśli nie jesteśmy nawróceni, na tyle by docenić  i żyć darami Boga.

Zatrzymam się na pierwszym błogosławieństwie: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (w. 4). Ubogi w duchu to człowiek, który przyjął uczucia i postawę tych ubogich, którzy w swoim stanie nie buntują się, ale potrafią być pokornymi, posłusznymi, gotowymi na przyjęcie Bożej łaski.  Szczęście ubogich w duchu ma podwójny wymiar: w odniesieniu do dóbr i w odniesieniu do Boga. W odniesieniu do dóbr materialnych  jest ona wstrzemięźliwością; nie koniecznie wyrzeczeniem, ale zdolnością zasmakowania tego, co istotne, dzielenia się z innymi, zdolnością do codziennego ponawiania zadziwienia z powodu dobroci rzeczy, nie obciążając się mętnością żarłocznej konsumpcji. W odniesieniu do Boga, jest uwielbieniem i uznaniem, że świat jest błogosławieństwem, i że u źródeł tkwi stwórcza miłość Ojca. Ale także otwarcie na Niego, posłuszeństwo Jego panowaniu, które zechciało świata dla wszystkich ludzi w ich stanie małości i ograniczenia.

Ubogim w duchu jest chrześcijanin, który nie polega tyko na samym sobie, na swoich bogactwach materialnych, nie upiera się przy swoim zdaniu, ale słucha z szacunkiem i chętnie poddaje się decyzjom innych. Gdyby w naszych wspólnotach więcej byłoby ubogich w duchu, byłoby mniej podziałów, sprzeczek i polemik! Pokora, tak jak miłość, jest podstawową cnotą do współżycia we wspólnotach chrześcijańskich. Ubodzy, w tym znaczeniu ewangelicznym, jawią się jako ci, którzy podtrzymują cel Królestwa niebieskiego, pozwalając dostrzec, że on zostaje ujawniony w zalążku we wspólnocie braterskiej, sprzyja dzieleniu się posiadanym dobrom

Panna Maryja, wzór i pierwszy owoc ubogich w duchu, ponieważ całkowicie uległa woli. Pana, niech nam pomoże oddać się Bogu bogatemu w miłosierdzie, aby napełnił nas swoimi darami, szczególnie obfitością swojego przebaczenia.

 

Za wszystkie ofiary oraz każdy gest życzliwości

i dobroci składamy serdeczne Bóg zapłać!

Konto bankowe: Ing Bank Śląski BSK S.A. 55 1050 1025 1000 0022 4437 9182